Ile placów zabaw na Woli? Mapa infrastruktury rekreacyjnej dla dzieci i nastolatków.
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Wola dla dzieci? Statystyki kontra rzeczywistość Budżetu Obywatelskiego. Analiza infrastruktury miejskiej w zakresie czynnego wypoczynku.
Aby zacząć opowiadać o BO, muszę opisać moje podejście, które jest bardzo praktyczne. Zawsze oceniam dany produkt pod kątem użytkowym oraz jego ewentualnej przydatności. Podobnie podchodziłem do każdej edycji BO – starałem się głosować na projekty dotyczące zieleni, infrastruktury, poprawy jakości życia, zakupu książek do bibliotek czy budowy tężni solankowej w parku Sowińskiego. Jeśli w okolicy, dzielnicy lub mieście pojawiał się ciekawy projekt, zawsze mógł liczyć na mój głos.
Im dłużej przyglądałem się tym działaniom, tym bardziej chciałem zaproponować coś, czego brakowało mi w dzieciństwie – coś nowoczesnego, co zachęci dzieci do aktywności. Załączona mapa obrazuje skalę problemu oraz deficyt miejskich terenów rekreacyjnych na Woli (mam nadzieję, że niczego nie pominąłem). Wolę zamieszkuje około 25 000 dzieci do 17. roku życia. Do tego dochodzą rezydenci oraz duża grupa uchodźców, których oficjalne statystyki nie obejmują. Opierałem się na danych z przeglądu (link poniżej): Dane statystyczne 2025
25 000 dzieci na Woli i znikoma oferta rekreacyjna
Na tysiące dzieci przypada zaledwie kilka miejskich atrakcji. Deweloperzy prześcigają się w budowie osiedli z ofertą dla najmłodszych, ale brakuje infrastruktury dla nastolatków. Podobne wymagania stawia się spółdzielniom mieszkaniowym, jednak ich place zabaw często znajdują się na terenach zamkniętych. Nawet jeśli taki obiekt powstanie, wspólnota nie udostępni go wszystkim ze względu na koszty utrzymania. Publiczna infrastruktura wymaga ogólnodostępnych gruntów, które niestety są sukcesywnie przeznaczane pod komercyjną zabudowę. Jedyną możliwością wnioskowania o skatepark, tor parkurowy czy pumptrack są, niestety (albo stety), miejskie parki i skwery.
Przepustowość obecnych atrakcji jest, moim zdaniem, znikoma – są one w stanie zaspokoić potrzeby mniej niż 5% populacji do 18. roku życia. W ramach Budżetu Obywatelskiego m.st. Warszawy najczęściej zgłasza się ścieżki rowerowe, nasadzenia zieleni oraz pomoc psychologiczną: Strona BO 2025
Bezpieczeństwo pod szkołą – peleton kontra pieszy
Choć sam jeżdżę rowerem, ścieżki stały się „autostradami” dla rowerów elektrycznych i hulajnóg; pozostali użytkownicy także pędzą, bo nie chcą być gorsi. Jako rodzic odprowadzający syna do zerówki widzę, jak bezmyślnie zastawiane są sugerowane przejścia dla pieszych.
Przy szkole znajduje się bardzo ruchliwa droga rowerowa. W ciągu kilku lat ja i moi synowie trzykrotnie zostaliśmy potrąceni przez rowerzystów, którzy w ramach skracania sobie drogi jechali po chodniku, z dala od ścieżki rowerowej (nie chcieli czekać na światłach). Wielokrotnie pisałem do Straży Miejskiej o odpowiednie oznakowanie terenu oraz wyznaczenie oznakowanych przejść dla pieszych przez drogę rowerową. Moje interwencje poskutkowały jedynie ustawieniem znaku T-27 („Agatka”), który paradoksalnie dotyczy wyłącznie kierowców pojazdów silnikowych, a nie rowerzystów. Dopiero po kolejnych petycjach, które spływały do ratusza, „łaskawie” zaczęto tworzyć pilotaż przywracający normalność: Zmiana organizacji ruchy na ścieżkach rowerowych -pilotaż.
Mam nadzieję, że zwiększy to bezpieczeństwo najmłodszych, którzy pomimo zielonego światła dla pieszych często nie mogą bezpiecznie zejść z jezdni na chodnik lub przejść na drugą stronę ulicy do szkoły, ponieważ pędzący „peleton” nie raczy zachować krzty zdrowego rozsądku.
Odbiegam od tematu, miało być o BO... Uważam, że infrastruktura ścieżek rowerowych powinna być zapewniana przez miasto w ramach działań poprawy infrastruktury komunikacyjnej i promowania zdrowego stylu życia. Jest to coś, co należy się nam tak jak drogi i bezpieczne chodniki.
Zielony Budżet Obywatelski: Sadzimy drzewa, by uschły?
Podobnie rzecz się ma w przypadku nasadzeń nowych roślin, tworzenia nowych parków oraz rewitalizacji istniejących. Miasto z własnych środków buduje „szkielet” (np. Park Żerański za 56 mln zł czy Park nad POW), ale konkretne nowe szpalery drzew przy istniejących ulicach oraz zagęszczanie zieleni w starych parkach to w dużej mierze efekt aktywności mieszkańców. Bez tych projektów tempo zazieleniania „starych” ulic byłoby znacznie niższe. Choć miasto realizuje duże inwestycje strategiczne, to właśnie BO stał się głównym źródłem finansowania uzupełniających nasadzeń w istniejącej tkance miejskiej. Niestety nie ma to przełożenia na późniejszą opiekę nad tymi drzewami: Czemu posadzone drzewa usychają?
Według danych Zarządu Zieleni rocznie w Warszawie usycha średnio od 3% do 7% nowo posadzonych drzew. Choć procent wydaje się niski, przy masowych nasadzeniach (tysiące sztuk) oznacza to setki martwych roślin rocznie. Ekstremalne fale upałów i tzw. „miejskie wyspy ciepła” sprawiają, że drzewa sadzone przy betonowych arteriach z BO (np. w ramach projektów „Zielona ulica”) są narażone na temperatury gruntu przekraczające 50°C. Projekty BO często są realizowane przez firmy zewnętrzne, które oferują najniższą cenę. Mieszkańcy wybierają miejsca, gdzie drzew brakuje (wąskie chodniki, bliskość asfaltu), czyli miejsca najtrudniejsze do podlewania i przeżycia. Po zakończeniu okresu gwarancyjnego (zwykle 3 lata) miasto przejmuje drzewa, które często są już w złej kondycji.
W 2024 roku media lokalne (m.in. na Woli i Bemowie) alarmowały o dziesiątkach uschniętych drzew z pustymi workami nawadniającymi. Nowe nasadzenia przy dużych skrzyżowaniach (np. wzdłuż al. Solidarności czy ul. Towarowej) cierpią na tzw. stres solny zimą i brak napowietrzenia gleby, co prowadzi do ich obumarcia w ciągu 2-3 sezonów od posadzenia. Obecnie większość projektów BO na sadzenie drzew musi zawierać w kosztorysie obowiązkowe podlewanie i pielęgnację przez pierwsze 3 lata. To drastycznie podniosło jednostkowy koszt drzewa w BO (nawet do 2,5–4,5 tys. zł za sztukę). Moim zdaniem racjonalna polityka zadrzewiania, wraz z pielęgnacją i podlewaniem, powinna być realizowana przez miasto w całości. Samo nasadzenie drzew czy krzewów z BO nie jest wystarczające – trzeba je jeszcze pielęgnować przez kolejne lata, nim będą samowystarczalne.
Trzeci temat jest nieco trudniejszy i dotyczy pomocy psychologicznej dla dzieci i młodzieży. Stres, presja, tempo życia, media społecznościowe i wiele innych czynników zewnętrznych powodują, że dzieci coraz częściej nie radzą sobie z emocjami. Jednym ze sposobów rozładowywania negatywnej energii jest fizyczne zmęczenie. Miasto od 2023 roku znacząco zwiększyło nakłady na pomoc psychologiczną, łącząc wsparcie gabinetowe z promocją aktywności fizycznej jako metody regulacji emocji. Chcę działać lokalnie na Woli – skatepark, tor parkurowy czy pumptrack oraz dostępne boiska to coś, co chciałem zaproponować tu i teraz dla dobra nas wszystkich. Niestety moje starania po raz kolejny napotykają urzędniczy opór. 31.05.2026 opublikowana zostanie ocena projektów zgłoszonych do edycji BO i już teraz wiem, że mój projekt pumptracka zostanie oceniony negatywnie. Aktywność fizyczna to nie luksus – to fundament zdrowia psychicznego naszych dzieci i profilaktyka uzależnień. Nie chcę, aby Wola była "sypialnią" bez duszy. Chcę dzielnicy, która dba o swoich mieszkańców.
Rewitalizacja skateparku na Elekcyjnej – dlaczego tniemy budżety?
Jedyne, co może uda się zrobić, to rewitalizacja skateparku znajdującego się w parku od ul. Elekcyjnej. Niestety zauważyłem, że autor, Pan Robert, uległ naciskowi urzędników i zmniejszył budżet projektu z 1 200 000 zł do 750 000 zł, co za tym idzie – prawdopodobnie także wielkość obiektu i zakres prac. Z niepokojem obserwuję, że projekt rewitalizacji został okrojony pod naciskiem urzędników, co drastycznie zmniejszy jego funkcjonalność. Z dzisiejszej perspektywy żałuję, że wycofałem swój autorski pomysł i oddałem decyzyjność, licząc na kompromis, który okazał się niekorzystny dla projektu.
Foto 1: Zastawione przejścia i ruchliwa droga rowerowa.
Foto 2: Blokowanie przejść sugerowanych.
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Komentarze
Prześlij komentarz