Park Moczydło – ostatnia szansa na pumptrack na Woli? Urząd mówi nie
Cztery lokalizacje, cztery odmowy – Moczydło jako ostatnia szansa
Po wyczerpaniu możliwości budowy pumptracka na Skwerze Karaimskim, w Parku Powstańców Warszawy i w Parku Szymańskiego, została ostatnia możliwość: Park Moczydło. Poprosiłem po raz kolejny w mailu o zmianę lokalizacji inwestycji na Park Moczydło.
Historia placu zabaw przy kopcu – od „bieda-placyku" do remontu BO
Blisko placu zabaw – pamiętam, jak był tam, bodajże od 2007 roku, pierwszy „bieda-placyk" dla dzieci. Dopiero po 10 latach, w 2017 roku, zrobiono jego remont – plac był większy, ale nadal na piachu. Dopiero dzięki projektowi z BO zrobiono część nawierzchni tartanowej, a w 2023 roku przeszedł kompleksowy remont. Raptem po 16 latach miasto zrobiło coś dla nas.
Negatywna opinia Wydziału Ochrony Środowiska – treść maila
Wracając jednak do mojej propozycji, zacytuję fragment maila, by nie trzymać nikogo w niepewności.
„...ustaliliście Państwo zmianę lokalizacji projektu na Park Moczydło (w okolicach placu zabaw). Teren ten nie jest administrowany przez Zarząd Zieleni m.st. Warszawy a jego zarządcą jest Urząd Dzielnicy Wola, dlatego przy dalszej weryfikacji musieliśmy wystąpić do UD Wola z prośba o opinie dotycząca realizacji takiej inwestycji na ich terenie.
W odpowiedzi otrzymaliśmy opinie negatywną Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Dzielnicy Wola (jako administratora terenu), z której jasno wynika, że na terenie tego Parku istnieje duży tor rowerowy (na terenie kopca), natomiast w bliskim sąsiedztwie - w Parku Ks. Janusza - funkcjonuje już od kilku lat profesjonalny pumptrack. Zarządca terenu nie widzi zatem podstaw do lokowania na tym terenie dodatkowej infrastruktury rekreacji rowerowej.
Analizując założenia Pańskiego projektu, nie z znajdujemy niestety w okolicy jakiejkolwiek innej lokalizacji, którą moglibyśmy wskazać jak alternatywę dla Pańskiego pomysłu.
Wobec powyższego, nie możemy zweryfikować Pańskiego pomysłu pozytywnie."
Dwie ważne informacje skryte w odpowiedzi urzędu
W mailu mamy dwie cenne informacje. Pierwsza to przyznanie się Zarządu Zieleni Warszawy do absolutnego braku miejsca na realizację projektów infrastrukturalnych, co jest planistyczną porażką – nie mogą robić nic poza sadzeniem „cebulek ozdobnych".
Zakładając napisanie odwołania od negatywnej oceny, poprosiłem o przesłanie „opinii" Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Dzielnicy Wola. Otrzymałem maila, którego zacytuję poniżej w całości – „opinia" nie jest opinią, a raczej mailem pani sekretarki, nie ujmując nikomu.
„Profesjonalny pumptrack" w Parku Ks. Janusza jako argument odmowy
Dotyczy: e-maila z dnia 2 kwietnia 2026 r. – DECIDUM 701
W odpowiedzi na ww. e-maila w sprawie projektu dotyczącego budowy pumptracka na terenie Parku Moczydło, Wydział Ochrony Środowiska jako administrator terenu opiniuje negatywnie przedmiotowy projekt. Na terenie kopca w tym parku istnieje duży tor rowerowy, natomiast w bliskim sąsiedztwie - w Parku Ks. Janusza - funkcjonuje już od kilku lat profesjonalny pumptrack.
Sekretarka URZĄD M.ST. WARSZAWY Dzielnica Wola Wydział Ochrony Środowiska dla Dzielnicy ul. Żelazna 99, pokój 205, 01-017 Warszawa tel. +48223256615
Z punktu widzenia osoby, która traci swój czas, by zrobić coś fajnego dla dzieciaków, zachowanie urzędników jest żenujące.
Sprawdzam na miejscu: jak naprawdę wygląda tor rowerowy na kopcu
Druga informacja dotyczy toru rowerowego na kopcu, który ma niejako wyczerpywać opcję rekreacji rowerowej w parku. Pamiętam, że część parku od strony Prymasa była zawsze zarośnięta i nieatrakcyjna – spacerowicze rzadko ją odwiedzali ze względu na hałas od trasy. Lecz ponownie z odsieczą przyszedł nam BO, dzięki niemu przeprowadzono częściową rewitalizację parku.
Wybrałem się zatem w słoneczny weekend na kopiec z dziećmi, by podziwiać i przetestować „nowy tor rowerowy". Z początku myślałem, że chodzi o ten dziki zjazd rowerowy ze szczytu góry do glinianek. Niemniej przypomniałem sobie, że od strony Alei Prymasa Tysiąclecia faktycznie były jakieś zarośnięte krzakami tereny i ścieżki (wydawało mi się, że spacerowe). Na miejscu zastałem „tor", a raczej jego namiastkę.
Początki toru przypadają chyba na lata 90. XX wieku, niestety nie udało mi się ustalić dokładnej daty jego powstania. Coś, co zostało zaprojektowane 30 lat temu w zgoła odmiennych warunkach, teraz odnowiono w ramach projektu BO. Ciężko jest znaleźć wjazd, gdyż nie jest on nijak oznakowany. Od strony Olimpii ścieżka rowerowa prowadzi dołem. Następnie chodnik staje się ścieżką pieszo-rowerową, by po chwili urwać się i przekształcić we wjazd na tor.
Tor sam w sobie jest miejscem spacerów. Odtwarzając go, projektodawca podciął przerośnięte krzaki na około metr. Przy płaskich zakrętach jest to niebezpieczne – wystające badyle mogą pokaleczyć użytkowników. Przy jakiejkolwiek pomyłce, uślizgu lub awarii hamulca mamy metr buforu i sterczące gałęzie.
Przejechałem się po terenie kilkanaście razy. Starszy syn także dał radę, choć z problemami, a dla młodszego, 7-letniego, tor był ogromnym wyzwaniem. Trasa typu singletrack niestety nie ma wyprofilowanych zakrętów, co wymusza dość mocne hamowanie i ogranicza przyjemność z jazdy z górki.
Będąc kilkukrotnie na obiekcie, widziałem ludzi jeżdżących po dzikiej ścieżce, natomiast użytkowników odnowionego toru było dosłownie kilkoro i po paru przejazdach rezygnowali. Przy pustych trasach torem poruszali się spacerowicze.
Zmarnowany potencjał – remont po kosztach i bez konsultacji ze sportowcami
Z czystej ciekawości napisałem zapytanie przez portal 19115: czy ktoś przed zatwierdzeniem zweryfikował projekt i dał jakieś wytyczne dotyczące infrastruktury sportowej? Jaki był pomysł na odnowienie tego toru, tak by spełniał swoją rolę?
W odpowiedzi otrzymałem informację, że tor wyremontowano wyłącznie po istniejącym śladzie, z zachowaniem podobnych spadków i nachyleń wynikających z ukształtowania terenu, a nie wybudowano od nowa. Był to zresztą tylko fragment inwestycji, która miała zrewitalizować część parku.
Tu powstaje pytanie: czemu na etapie projektowania czegoś o charakterze sportowo-rekreacyjnym nikt nie pomyślał o zmianie wymagań? Od powstania toru minęło 30 lat. Wydano pieniądze na remont czegoś, co jest niefunkcjonalne. Projektodawca z BO nie musiał znać się na technicznych rozwiązaniach. Urzędnikom zabrakło wiedzy albo zdrowego rozsądku, natomiast projektant wykonawcy remontu zrobił absolutne minimum, po kosztach.
Aktywni riderzy i osoby szukające ekstremalnej jazdy mają wygładzony tor bez technicznych przeszkód, przez co po kilku przejazdach staje się on zwyczajnie nudny. Wyprofilowanie zakrętów pozwoliłoby na osiągnięcie wyższych prędkości najazdowych, co uatrakcyjniłoby zjazd – podobnie jak dodanie jednej lub dwóch wyskoczni.
Mamy nowy tor, z którego nikt nie korzysta, bo wszyscy wolą dziką trasę. Dziki tor z Kopca Powstania Warszawskiego po rewitalizacji terenu również zniknął – ciekawe, czy to samo stanie się z dzikim zjazdem na Moczydle?
Co dalej? Odwołanie od negatywnej oceny pumptracka
Wiedziałem o negatywnej ocenie, przygotowywałem się więc do odwołania. Ucieszyłem się, że portal TuStolica opisał mój projekt na swojej stronie. Uprzedzając fakty, napisałem list do Burmistrza, który wysłałem także do wiadomości portalowi. Niestety Burmistrz jest zapracowanym człowiekiem więc nie podjął tematu.
Zdziwiłem się, ale też ucieszyłem, że większy portal Onet przekierował post, generując większe zasięgi. Patrząc na statystyki polubień, widać, że pomysł drugiego pumptracka na Woli spodobał się 850 osobom. Uważam to za pewien sukces.
Nowy pumptrack na WoliO odwołaniu dowiecie się w kolejnym poście.

Komentarze
Prześlij komentarz