Pumptrack i skatepark: trudne kompromisy w Budżecie Obywatelskim 2026
Pumptrack i skatepark: trudne kompromisy w Budżecie Obywatelskim
Wracamy do tematu Pumptracku 2.0. W obecnej edycji Budżetu Obywatelskiego zgłosiłem dwa projekty. Pierwszym z nich była rewitalizacja skateparku przy ul. Elekcyjnej. Jak się okazało, druga osoba zgłosiła dokładnie ten sam pomysł. Po porozumieniu się ustaliliśmy, że ja przypilnuję pumptracku, a Pan Robert zajmie się skateparkiem.
Patrząc na to z perspektywy czasu, nie był to do końca dobry ruch z mojej strony. Oba nasze projekty wycenialiśmy pierwotnie na 1 200 000 zł, natomiast pod głosowanie został ostatecznie dopuszczony projekt wart jedynie 750 000 zł. Urzędnicy zapewne postanowili zmniejszyć plac, na którym ma on się znaleźć. Obawiam się, że w efekcie powstanie kolejny „znaczek pocztowy”, a nie obiekt, na którym faktycznie da się pojeździć na deskorolkach, hulajnogach czy rolkach. Oby okazało się, że się mylę. Osobiście chciałem powiększyć skatepark o strefę B i kawałek trawnika, tymczasem obstawiam, że rewitalizację przejdzie tylko fragment opisany jako strefa A.
Choć w przypadku tak ogromnej fikcji, jaką bywa BO, można rzec, że lepszy rydz niż nic. Czas pokaże, co z tego wyjdzie. Na projekt będzie można oddać głos w obecnej edycji, do czego gorąco zapraszam – wesprzyjcie skatepark w parku Szymańskiego!
Absurdy procedury: zbieranie podpisów w nocy a RODO
W tym miejscu warto zatrzymać się nad samą procedurą zgłaszania projektów, która moim zdaniem jest kpiną. Aby zgłosić projekt lokalny, mieszkaniec musi zebrać podpisy od innych „lokalsów”. Polega to na tym, że jako mieszkaniec Odolan – gdzie nie ma miejsca na tego typu instalacje – muszę chodzić po Kole i Ulrychowie i zaczepiać przechodniów. Nadmieniam, że projekty zgłasza się zimą, więc o godzinie 17:00 panują już egipskie ciemności. Chodzę więc po nocy i pytam ludzi, czy mieszkają w tej okolicy.
Jeżeli odpowiedzą twierdząco, muszę pozyskać od nich bardzo wrażliwe dane: imię, nazwisko, dokładny adres zamieszkania oraz własnoręczny podpis. Formularz to zwykła, wydrukowana kartka z nagłówkiem „Lista poparcia dla projektu budżetu obywatelskiego w m.st. Warszawie na rok 2027”, nazwą projektu i tabelką. Nie wyglądam strasznie (przynajmniej taką mam nadzieję), ale po ubiegłorocznych, trudnych doświadczeniach ze zbieraniem podpisów, tym razem zabrałem ze sobą synów. To zadziałało – ludzie byli o wiele bardziej otwarci i ufni. Każda osoba, która dała mi minutę na przedstawienie pomysłu, popierała projekt, mówiąc: „Skoro to dla dzieciaków, to oczywiście, że się podpiszę”.
Niemniej uważam, że zbieranie tak szczegółowych danych w ogóle nie powinno mieć miejsca. Czym innym jest poproszenie o podpis znanych mi rodziców dzieci z klasy, a czym innym wyciąganie danych od zupełnie obcych ludzi na ulicy. Co dzieje się później z tą zeskanowaną listą? Tego nikt nie wie.
Marzenie o Pumptracku 2.0 na Skwerze Karaimskim
Wracając do pumptracku – zgłosiłem swój pomysł w pierwotnej lokalizacji na Skwerze Karaimskim. Uważam, że to optymalny fragment wolnej przestrzeni, by zbudować coś fajnego dla dzieci. Podstawowym problemem stał się jednak budżet. Ponieważ pumptrack mógł być zgłoszony wyłącznie jako inicjatywa lokalna, nie miałem możliwości zgłoszenia go jako projektu ogólnomiejskiego czy dzielnicowego, co znacznie podniosłoby dostępne środki. Mając do dyspozycji tę samą maksymalną kwotę graniczną co na skatepark, zaryzykowałem i wpisałem budżet na poziomie 1 200 000 zł.
Tor zaplanowałem od strony ul. Redutowej, na jednym z największych półkoli alejkowych. Jedyną techniczną przeszkodą był rurociąg biegnący przez środek skweru. Sam projekt Pumptracka 2.0 (który udostępniam dzięki uprzejmości firmy Veloprojekt) miał być nowoczesnym, uniwersalnym torem z jedną prostą sekcją PRO. Myślałem także o małym torze dla maluchów na kolejnym fragmencie skweru, ale na to niestety zabrakło już środków w budżecie, więc musiałem zrezygnować z rozbudowy.
Co mną kierowało przy wyborze tej lokalizacji? Przede wszystkim bliskość trzech szkół podstawowych (przy ul. Elekcyjnej, Redutowej i Grabowskiej), do których można dodać także nową szkołę na Odolanach. To ogromna liczba dzieciaków, które mogłyby pojeździć na tym torze bezpiecznie po lekcjach. Integracja, zdrowa rywalizacja, a wszystko blisko domu.
Projekt przeszedł pomyślnie ocenę formalną i został dopuszczony do oceny merytorycznej. I to właśnie tutaj zaczynają się prawdziwe schody... Ale o tym opowiem już w kolejnym poście.


Komentarze
Prześlij komentarz