Dlaczego dzieci się nie ruszają? Raport AWF i boiska na Woli

Co o barierach ruchu dzieci mówi raport WF z AWF Boisko nie wystarczy, ale bez boiska się nie da. Jeżeli ktoś zna mój blog, to wie, że usiłuję poprawić infrastrukturę sportowo-rekreacyjną na Woli. Przez pewien czas zgłaszałem do Budżetu Obywatelskiego na Woli pumptrack. W wolskich parkach nie znalazłem dla niego miejsca, więc zająłem się modernizacją istniejących, zaniedbanych, ogólnodostępnych terenów sportowo-rekreacyjnych. Zastanawia mnie jedno: wszystkie dotychczasowe modernizacje prowadzone są w ramach BO. Gdzie jest zatem miasto? Czy ktoś interesuje się tego typu tematami? Moim zdaniem nie. Mam nadzieję, że skrócona wersja oraz moje wnioski trafią do kogoś odpowiedzialnego za sport w dzielnicy. Skala problemu Sprawdziłem, co mówi najnowszy raport „WF z AWF – Aktywny dzisiaj dla zdrowia w przyszłości” (edycja 2025, wydany w 2026 r.). Nie rozstrzyga on sporu o boiska, ale uczciwie pokazuje, co wiemy, a czego nie. W badaniu fundamentalnych umiejętności ruchowych 94% uczniów miał...

Czy powstanie filia szkoły na Odolanach? Czy blokada inwestycji to wina WSA?

Sąd nie blokuje budowy szkoły. Sąd czyta decyzje.

Rzecznik Prasowy Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie wydał komunikat, który – jak to zwykle bywa – jest reakcją na coś, co ktoś już zdążył napisać źle. Chodzi o budowę szkoły podstawowej przy ul. Jana Kazimierza, na działce graniczącej bezpośrednio z siedzibą WSA.

komunikat WSA

Fakty według komunikatu sędzi Małgorzaty Jareckiej:

  • 13 sierpnia 2026 r. Prezydent m.st. Warszawy wydał decyzję nr 98/WOL/PB/2026, zatwierdzającą projekt zagospodarowania działki, projekt architektoniczno-budowlany i udzielającą pozwolenia na budowę szkoły podstawowej z oddziałami przedszkolnymi, garażem podziemnym oraz filią biblioteki publicznej.

  • 31 sierpnia 2026 r. złożono odwołanie od tej decyzji.

  • Działka ma zaledwie 4089 m², leży na rogu ruchliwego skrzyżowania Jana Kazimierza i Ordona, a szkoła ma pomieścić ok. 650 uczniów plus 100 dzieci w oddziałach przedszkolnych.

I tu robi się ciekawie, bo z takiej działki nie da się wycisnąć normalnej szkoły bez serii odstępstw od warunków techniczno-budowlanych:

  • boisko na dachu budynku,

  • sala gimnastyczna w części podziemnej,

  • plac zabaw wielkości 68 m².

Sąd przypomina przy tym, że w postanowieniu z 5 marca 2026 r. organ sam wskazał 23 strony stwierdzonych w projekcie nieprawidłowości. Odwołanie opiera się właśnie na wątpliwości, czy wszystkie te wady zostały prawidłowo usunięte – i czy decyzja nie powinna trafić do kontroli organu II instancji.

Ciekawy jest też fragment komunikatu będący ripostą na narrację prasową, jakoby to Sąd „utrudniał budowę szkoły": inwestycja stoi w miejscu od ponad dekady, podczas gdy Sąd ma siedzibę przy ul. Jana Kazimierza dopiero od 2024 r. Sąd deklaruje wprost, że nie sprzeciwia się budowie – oczekuje jedynie, żeby powstała zgodnie z prawem.

Tyle komunikat. A teraz zestawmy to z tym, co o treści samych zażaleń napisał 2 września portal ewarszawa.pl (powołując się na TVN24), sam TVN24 oraz rdc.pl. Bo obraz robi się nagle dużo bardziej techniczny – i mniej "proceduralny" w sensie, w jakim sugeruje to komunikat WSA:

  • hałas z boiska na dachu szkoły miałby zakłócać pracę na sali rozpraw,

  • nowy budynek – w odległości poniżej 10 metrów od siedziby sądu – miałby ograniczyć dostęp do światła słonecznego i zablokować możliwość przyszłej rozbudowy gmachu sądu,

  • zastrzeżenia budzi też przebudowa wjazdu od strony Jana Kazimierza/Ordona oraz bezpieczeństwo konstrukcji sądu podczas głębokich wykopów pod garaż podziemny.

To jest właśnie ten fragment, który trafił na pierwsze strony – "sąd nie chce szkoły, bo dzieci będą hałasować". Tyle że to nie jest cała sprawa, a wręcz nie jest jej sedno.

Sąd jest w tym sporze od dawna, nie od 31 sierpnia

Z ustaleń TVN24 i rdc.pl wynika coś, czego nie ma w komunikacie Rzecznik Jareckiej: WSA jest stroną tego postępowania od dłuższego czasu. Zanim jeszcze doszło do pozwolenia na budowę, sąd wnosił do Samorządowego Kolegium Odwoławczego zastrzeżenia wobec samej decyzji o lokalizacji inwestycji celu publicznego. Teraz, pod koniec sierpnia, do wojewody mazowieckiego trafiły dwa odrębne zażalenia – jedno na decyzję nr 98/WOL/PB/2026 (pozwolenie na budowę), drugie na postanowienie nadające tej decyzji rygor natychmiastowej wykonalności.

To rozróżnienie jest kluczowe i akurat ono ginie w narracji o "złym sądzie". Rygor natychmiastowej wykonalności to instytucja, którą można zastosować tylko wtedy, gdy jest to niezbędne ze względu na ochronę życia i zdrowia ludzkiego, zabezpieczenie gospodarki przed poważnymi stratami albo ze względu na ważny interes społeczny lub interes strony. Rzeczniczka WSA Małgorzata Jarecka wskazuje, że zdaniem prezesa sądu te przesłanki w ogóle nie zostały w tej sprawie wykazane. To nie jest argument o hałasie – to jest zarzut, że organ nadał decyzji natychmiastową wykonalność bez ustawowej podstawy, co ma znaczenie prawne niezależnie od tego, kto jest sąsiadem inwestycji.

Kontrargument Woli: schronienie, nie kaprys

Urząd dzielnicy Wola odpiera zarzuty, wskazując m.in., że WSA kontestuje umieszczenie w podziemnej części szkoły miejsca doraźnego schronienia – argumentując istnieniem w okolicy licznych innych punktów schronienia. Burmistrz Krzysztof Strzałkowski bronił z kolei samej lokalizacji, zwracając uwagę na odległość Odolan od najbliższego metra (Płocka).

Warto dodać kontekst liczbowy, którego w komunikacie WSA nie ma: nowa placówka ma działać jako filia SP nr 403 przy ul. Karlińskiego (otwartej w 2022 r.), która już we wrześniu 2026 r. ma mieć 43 klasy i 1071 uczniów, w kolejnym roku – do 58 klas i ok. 1423 uczniów, a za dwa lata nawet 65 klas i 1591 dzieci. To nie jest inwestycja "na zapas", tylko odpowiedź na realny i szybko rosnący deficyt miejsc na Odolanach.

To już nie pierwsza taka "rozwiązująca problem" inwestycja

Bo warto pamiętać, że SP nr 403 przy Karlińskiego – ta sama, której filią ma być nowa szkoła – też miała rozwiązać problem Odolan. Zaplanowano ją jednak na podstawie danych o zameldowaniach i rejestrów urodzeń. Problem w tym, że obowiązek meldunkowy w Polsce od dawna jest fikcją – nie ma za jego niedopełnienie żadnych realnych sankcji, więc spora część dzieci mieszkających na Odolanach po prostu nie istniała w statystykach urzędu. Budynek zaprojektowano w systemie jednozmianowym na ok. 700 uczniów (600 w klasach I-VIII plus 100 w zerówkach). Po starcie we wrześniu 2022 r. urząd musiał zderzyć się z prawem: gmina ma obowiązek przyjąć do szkoły rejonowej każde dziecko, którego rodzic udowodni faktyczne zamieszkanie w obwodzie (np. umową najmu). Lawina takich wniosków od realnie mieszkających tam rodzin szybko przepełniła budynek – dziś, w roku szkolnym 2026/27, szkoła ma już ok. 1071 uczniów, czyli prawie dwa razy więcej niż zaprojektowano.

Podobnie było przy rozbudowie szkoły przy ul. Grabowskiej. Powstał tylko parter co dało trzy dodatkowe sale lekcyjne. Budując z piętrem byłoby ich już sześć. A gdyby ktoś ruszył głową trochę bardziej to w podpiwniczeniu dało się zrobić kolejną salę i zorganizować np. siłownię albo choćby małą salę do ćwiczeń czy gry w zbijaka dla maluchów. Tak, wiem, że to wszystko podnosi koszt inwestycji, ale najwyraźniej nikt się nad tym nie pochylił. Skutek jest namacalny: młodsze roczniki nadal chodzą na dwie zmiany, tak jak chodziły przed rozbudową. Ponadto większość klas ma WF na korytarzu - jak ładna pogoda na zewnątrz. Na cztery godziny lekcyjne WF-u tylko jedna lub dwie odbywają się na sali gimnastycznej. Starsze roczniki z klas 4-6 mają niektóre lekcje w salach klas 1-3 (zgadza się - w tych z małymi krzesłami i ławkami).

A tuż obok, na terenach PKP planuje się wielkie osiedla, gdzie w przyszłości zamieszka zapewne ok. 20 tysięcy ludzi, żadnej szkoły nie będzie na czas. Pisałem o tym w innym poście oceniając mpzp dla Odolan - tutaj Miejsce niby zostało zabezpieczone, ale nim tam cokolwiek powstanie, całe obciążenie znowu spadnie na Karlińskiego i Grabowską. Standardowo najpierw powstaną bloki a po 10-15 latach miasto stwierdzi, że konieczna jest budowa szkoły bo okoliczne są przepełnione.

Sam teren przy Jana Kazimierza nadawałby się moim zdaniem idealnie na przychodnię, której w okolicy Odolan też nie ma, niemniej urząd zamiast tego chce budować kolejną szkołę na zbyt małej działce.

I dlatego akurat z postawy sądu w sprawie placu zabaw nie jestem zdziwiony. Do klas 0-3 trafiają małe dzieci, a te potrzebują miejsca do wybiegania się na zewnątrz. Kto chociaż raz stał pod przedszkolem w porze wyjścia dzieci na dwór, wie, jaki wtedy powstaje harmider. Plac zabaw wielkości 68 m² dla kilkuset dzieci to nie jest kaprys sądu – to realny problem architektoniczny tej działki.

Komunikat Rzecznik Jareckiej jest napisany starannie – w rejestrze "nie sprzeciwiamy się budowie, oczekujemy zgodności z prawem". Rzeczywista treść zażaleń idzie dalej: to nie tylko odwołanie od pozwolenia, ale też próba odebrania decyzji rygoru natychmiastowej wykonalności, czyli realnego zatrzymania prac na czas postępowania. Prasa chętniej pisze o "dzieciach, które będą przeszkadzać sędziom", bo to się lepiej klika, niż o przesłankach z art. dotyczącego rygoru natychmiastowej wykonalności – ale to właśnie ten drugi wątek zdecyduje, czy budowa ruszy w tym roku, czy utknie na kolejne miesiące w Mazowieckim Urzędzie Wojewódzkim.

Całe to oburzenie urzędu na postawę sądu przypomina zresztą bardziej teatrzyk i rozdzieranie szat – ze strony instytucji, która przy planowaniu tej samej inwestycji oświatowej na Odolanach już dwa razy zawaliła sprawę: raz przy budowie szkoły na Karlińskiego, drugi raz przy rozbudowie szkoły na Grabowskiej.

Źródła: TVN24; ewarszawa; RDC


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ile placów zabaw na Woli? Mapa infrastruktury rekreacyjnej dla dzieci i nastolatków.

Brak infrastruktury dla dzieci na Woli — co może mieszkaniec?

Park Moczydło – ostatnia szansa na pumptrack na Woli? Urząd mówi nie